niedziela, 16 sierpnia 2015

To nie rozdział więc co to ?


Hej. Piszę do was zapytania ponieważ w mojej głowie zrodził się bardzo fajny pomysł.
Otóż wymyśliłam sobie one shot'a czy też ( Bonus) w opowiadaniu.
Oczywiście nic by to w opowiadaniu nie zmieniło.
Pomysł opiera się na dwóch moich ulubionych filmach.
A dokładniej na naszych ukochanych Avengers i Harry'm Potterze.
Wszystko mam zaplanowane tylko czekam na zgodę.
Takie coś miało by kilka części i było by wstawiane zamiast rozdziałów.
Tak więc napiszcie co o tym sądzicie.
Do następnego rozpisania.
Wasza Fran ;*

czwartek, 13 sierpnia 2015

Rozdział 3

-Wiem Tori ale taki rozkaz. Z rekrutować.- Powiedział Szatyn.
-Ja tam NIE MAM ZAMIARU tego słuchać.
-Vic posłuchaj poćwiczysz troszkę i nikomu nie zrobisz krzywdy. Dasz radę . I mi nie marudź że nie potrafisz ja wiem swoje.
-Ale jak mam ćwiczyć ? Sama nie dam rady !
-No to ktoś z tobą posiedzi. Najwyżej spróbujemy sposobu nr. 2 do trenowania. 
-Ten kto ma ze mną siedzieć powinien być nieśmiertelny! A ja takich osób nie widzę!
-Thor jest nieśmiertelny. Na pewno z tobą posiedzi.
- Oh Tak!? Zna game, nuty czy może inne rodzaje sztuki !? Już wole sposób nr. 2!
- No to nr. 2. Tylko musimy mieć wolną sale i piosenkę.
- Tak tylko do czego niby "Fly to your heart" ? - powiedziałam sarkastycznie.
-Tak to spokojna, wrażliwa piosenka. Tylko pamiętaj że nic ci nie grozi. Zrozumiano?
-Tak jest! - Zasalutowałam - Tylko wiesz że wolę broń ręczną niż to "coś"?
-To nie "coś" tylko twoja moc. I nie rób tego !
-Czego nie robić ? Ja nic nie robię poza słuchaniem ciebie!
-Robisz czytasz w moich myślach - wdowa widząc że się denerwuje podeszła do nas.
-Hej! Koniec kłótni! Barton prawie były błyskawice, ba widziałam iskry! Victoria spokojnie oddychaj i niech ktoś powie o co wam chodzi. - Powiedziała spokojnie rudo włosa.
-Fury powiedział że moja siostra ma dołączyć do Avengers. A jak dobrze wiesz ona nie lubi używać mocy. Więc woli zostać tak jak była agentką T.A.R.C.Z.A* .- spojrzał na mnie - Vic ja wiem że ty nie chcesz używać mocy ale jakby coś się stało to kto wyleczy mnie z siniaków ? Jak to zawsze masz w zwyczaju. - i właśnie tym mnie złamał.
-No dobra skończ swój monolog bo zaraz się popłaczę. - westchnęłam - mogę spróbować.
-I oto mi chodziło ! 1:0 dla mnie - powiedział uradowany Clint.
-Chyba śnisz sokuś ! - w tym momencie użyłam telepatii żeby wsiąść telefon mojego brata z ławki -1:1 geniuszu haha - i zaczęła się zabawa w kotka i myszkę . Zaczęłam uciekać po czy telefon Clinta wylądował na suficie a on na mnie. - Zejdź ze mnie ! Jesteś gruby !
-Hahaha ale ci dogadała ! - odezwał się Stark.
-Powinienem częściej cie prowokować do używania tych 2 mocy.- powiedział niczym nie urażony , pewny siebie szatyn z uśmiechem na ustach. W tym momencie zadzwonił alarm.- To za 2 godziny ćwiczymy znowu ! Pamiętaj !.- wszyscy wyszli a ja jedyna zostałam. Wpadłam na pomysł.
-J.A.R.V.I.S ?
-Tak słucham panienko Barton? - odezwał się elektroniczny głos.
-Macie pianino? Jeśli tak  to gdzie jest?
-Pianino jest w bazie głównej, winda piętro 32. 
- Dziękuję, J.A.R.V.I.S!
- Proszę, uprzejmie panienko. 
Weszłam do windy, po chwili byłam w bazie głównej i zaczęłam grać ,,You're the reason"

*** Oczami Steve'a ***

Gdy wróciliśmy z misji, usłyszeliśmy fortepian i śpiew, dźwięk dochodził z bazy głównej. Nagle Barton się odezwał, kiedy Stark chciał tam wejść:
- Nie powinniśmy tam wchodzić. 
- A to niby czemu nie? - zapytał Tony z nutką ironii w głosie. - Posłuchamy tylko. Albo... J.A.R.V.I.S.!!!
- Tak, sir? 
- Nagraj tego kto śpiewa w salonie. 
- Tak, jest sir! A to śpiewa panienka Barton!
- Natasza, chodź ze mną. A wy - zwrócił się do nas. - zostańcie. 
- Dobra. - powiedział zrezygnowany miliarder. 



***


Tak więc jest 3 rozdział!
Łiii,wakacje pełną parą! Dzisiaj jadę na rowery wodne!
A jak wam wakacje mijają?
Dobra nie dręczę was.
Tak więc czekam na krytykę xD
Wasza Fran ;*

Wyjaśnienia z rozdziału:

- Vic jest agentką T.A.R.C.Z.A  tak samo jak Clint i Natasza. Ale jest tak dobra że jest już na stopniu 10 tak jak Fury, Colson, i Hill . ( wiem że to nie możliwe ale to moja fantazja :D)



środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 2

Kiedy wstałam z łóżka Sokuś* był gotowy i trzymał jak na niego przystało w ręce łuk.  Jeszcze tylko spięłam włosy w kucyk i wyszliśmy. Szliśmy przez różne korytarze wprost do Sali treningowej. Po drodze zauważyłam laboratorium tam to na 100 % kiedyś wstąpię. Gdy weszliśmy na sale treningową byli tam wszyscy (czt. Wdowa, Iron Man, Thor ) oprócz Banner’a  i Kapitana Ameryki.  Ten ostatni właśnie wszedł do pomieszczenia. Łucznik podszedł do nich. Ja chcąc robić w tył zwrot zostałam zauważona przez blaszaka. A już myślałam że mi się uda. Nie jak zwykle muszę zostać zauważoną .
-A gdzie ty się wybierasz? Myślałem że chciałaś poćwiczyć skoro masz kombinezon. Swoją drogą bardzo podobny do niej- wskazał kciukiem na Natasze- Chodź tu i się nie wstydź Vic! – na chwilkę skupiłam się na myślach Blondyna to Kapitan Ameryka, tylko jak ma na imię ? Zaraz zobaczymy.
-„ Jak się przedstawić Victorii? Cześć jestem Steve Rogers. Jestem super żołnierzem z czasów II wojny światowej. Zostałem odmrożony w waszych czasach! Nie to by był kretynizm jak u Starka.”- myślał Steve, a ja jak usłyszałam to o Starku padłam ze śmiechu na podłogę. Na szczęście na podłodze  były maty. A ja jak ta głupia zacytowałam Steve’a , pomiędzy napadami śmiechu.
-A to dobre ! – nikt nie wiedział o co chodzi jedynie mój brat zrozumiał że czytam czyjeś myśli dlatego się tak śmieję – „ Kretynizm jak u Starka” – blondyn spojrzał na mnie z niedowierzaniem. Clint próbując  mnie uspokoić wyjął strzałę i zgadnijcie w kogo wycelował ? W moją osobę !
Strzelił a ja jako iż jestem wygimnastykowana uniknęłam pocisku. Podeszłam do nich i powiedziałam- Przepraszam za mój niekontrolowany napad śmiechu. To się więcej nie powtórzy.- widząc że Steve chce się przedstawić powiedziałam - Clint daj łuk i strzały- ten posłusznie wykonał moją prośbę-  Dziękuje - Znalazłam tarczę strzelniczą i zaczekam do niej strzelać.
- Widzę konkurencje dla Bartona- powiedział Tony z tym jego irytującym uśmieszkiem.W tym momencie zadzwonił telefon mojego brata. Ten go odebrał.
-Tak słucham ?... Tak to ja ... Co nie , nie zgadzam się ... Nie ona nie może  ... Dobra - Braciszek skończył rozmawiać i spojrzał mi w oczy.-  „Dzwonił Fury i mówi że masz dołączyć do Avengers.”- powiedział w myślach żeby inni nie zauważyli.
-Że co ! ? Ja się do tego nie nadaje zapomnij i nie błagaj proszę - wszyscy się na nas patrzyli i słuchali naszej wymiany zdań.- Niech nie myśli że może sterować moim życiem co to to napewno nie.
-Wiem Tori ale taki rozkaz. Z rekrutować.- Powiedział Szatyn.
-Ja tam NIE MAM ZAMIARU tego słuchać.
-Vic posłuchaj...
***
Wróciłam ! A czy ja w ogóle odchodziłam ?


 Tak więc oto drugi rozdział. Chciałam was powiadomić że moja klawiatura na komputerze nie działa. Dlatego piszę kiedy mogę na komputerach innych ludzi z mojej rodziny. Co do tego to rozdziały mogą się pojawiać nie regularnie ;* Dlatego za błędy przepraszam i te ortograficzne, i te z rozdziałami dobra wiec komentujcie jak wam się podobało wiem troszkę krótki ale co tam ;D 
(raz się żyje nie ?)
Wasza Fran :*
Wytłumaczenia z rozdziału:

- Sokuś - Został tak nazwany w skrócie od "Sokole Oko" (z ang. Hawkeye)