sobota, 5 września 2015

Pisać 2 bloga ?

Hej dzisiaj przychodzę z nie typowym pomysłem.
Draco Malfoy: To może im powiesz?!
Dobra... Pomysł na opowiadanie w mojej głowie się zrodził. Ok teraz dobrze?
Draco: Tak *ironiczny uśmiech*
Pfff... To tamten blog będzie poboczny. Więc ten będzie główny xD 
Alicja: Twoja logika mnie czasami rozwala xD
Dobra to może dam przedsmak tego ok?
Proszę :)
~~~~~~~~~~~~~~
Nazywam się Franczeska Riddle, mam 17 lat. W tym roku pierwszy raz jadę do Hogwart'u . Pewnie myślicie " Jak to pierwszy raz, w takim wieku?". Otóż tak. 
           W tym roku rodzice postanowili mi pozwolić pojechać do szkoły po namowach moich jak i 
           moich chrzestnych. Severus'a i Lily Snape'ów. Wujek i ja wymyśliliśmy plan dzięki któremu  rodzice na 99%  się zgodzą. A właśnie zapomniałam wspomnieć kim są moi rodzice.
Moim ojcem jest najlepszy czarodziej jakiego kiedykolwiek widziałam (a widziała 4 xD  dop.Aut.) Tom Marvolo Riddle a matką najbardziej oczytana czarownica, przynajmniej tak sądzę,
Anastazja Monik Riddle. Ale wracając do planu... Wujek obiecał memu ojcu (jak to brzmi?! xD dop.Aut.) że cały czas będzie mnie miał na oko. Tata po tygodniu się zgodził pod warunkiem że kogoś mi przedstawi. Zgodziłam się. Teraz czekam na tego " Ktosia" w swoim pokoju siedząc na kanapie przy kominku. Słysze ciche pukanie. Odpowiadam cichym "proszę". Do pokoju wchodzi mój ojciec z ładną blondynką. Miała ona stalowe oczy, długie nogi. była ubrana w czarne szorty i zielony T-shirt.
~~~~~~~~
Pytanie czy to pisać czy sobie odpuścić ??
Jeśli tak to zrobię bloga a jeśli nie to też go zrobię :D
Alicja: Twoja logika bezcenna xD Ty pacz pojawiłam się w tym rozdziale xD  Draco robimy święto na moją cześć w Malfoy Manor !
Draco: Nie drzyj się tak, wczoraj zbyt ostro zabalowałem z Diabłem i oto skutki szczególnie że skończył mi się eliksir na kaca *robi zniesmaczoną minę* Autorko proszę daj mi eliksir.
Proszę bardzo *podaje fiolkę* Tak więc my się żegnamy napiszcie co sądzicie :)

niedziela, 16 sierpnia 2015

To nie rozdział więc co to ?


Hej. Piszę do was zapytania ponieważ w mojej głowie zrodził się bardzo fajny pomysł.
Otóż wymyśliłam sobie one shot'a czy też ( Bonus) w opowiadaniu.
Oczywiście nic by to w opowiadaniu nie zmieniło.
Pomysł opiera się na dwóch moich ulubionych filmach.
A dokładniej na naszych ukochanych Avengers i Harry'm Potterze.
Wszystko mam zaplanowane tylko czekam na zgodę.
Takie coś miało by kilka części i było by wstawiane zamiast rozdziałów.
Tak więc napiszcie co o tym sądzicie.
Do następnego rozpisania.
Wasza Fran ;*

czwartek, 13 sierpnia 2015

Rozdział 3

-Wiem Tori ale taki rozkaz. Z rekrutować.- Powiedział Szatyn.
-Ja tam NIE MAM ZAMIARU tego słuchać.
-Vic posłuchaj poćwiczysz troszkę i nikomu nie zrobisz krzywdy. Dasz radę . I mi nie marudź że nie potrafisz ja wiem swoje.
-Ale jak mam ćwiczyć ? Sama nie dam rady !
-No to ktoś z tobą posiedzi. Najwyżej spróbujemy sposobu nr. 2 do trenowania. 
-Ten kto ma ze mną siedzieć powinien być nieśmiertelny! A ja takich osób nie widzę!
-Thor jest nieśmiertelny. Na pewno z tobą posiedzi.
- Oh Tak!? Zna game, nuty czy może inne rodzaje sztuki !? Już wole sposób nr. 2!
- No to nr. 2. Tylko musimy mieć wolną sale i piosenkę.
- Tak tylko do czego niby "Fly to your heart" ? - powiedziałam sarkastycznie.
-Tak to spokojna, wrażliwa piosenka. Tylko pamiętaj że nic ci nie grozi. Zrozumiano?
-Tak jest! - Zasalutowałam - Tylko wiesz że wolę broń ręczną niż to "coś"?
-To nie "coś" tylko twoja moc. I nie rób tego !
-Czego nie robić ? Ja nic nie robię poza słuchaniem ciebie!
-Robisz czytasz w moich myślach - wdowa widząc że się denerwuje podeszła do nas.
-Hej! Koniec kłótni! Barton prawie były błyskawice, ba widziałam iskry! Victoria spokojnie oddychaj i niech ktoś powie o co wam chodzi. - Powiedziała spokojnie rudo włosa.
-Fury powiedział że moja siostra ma dołączyć do Avengers. A jak dobrze wiesz ona nie lubi używać mocy. Więc woli zostać tak jak była agentką T.A.R.C.Z.A* .- spojrzał na mnie - Vic ja wiem że ty nie chcesz używać mocy ale jakby coś się stało to kto wyleczy mnie z siniaków ? Jak to zawsze masz w zwyczaju. - i właśnie tym mnie złamał.
-No dobra skończ swój monolog bo zaraz się popłaczę. - westchnęłam - mogę spróbować.
-I oto mi chodziło ! 1:0 dla mnie - powiedział uradowany Clint.
-Chyba śnisz sokuś ! - w tym momencie użyłam telepatii żeby wsiąść telefon mojego brata z ławki -1:1 geniuszu haha - i zaczęła się zabawa w kotka i myszkę . Zaczęłam uciekać po czy telefon Clinta wylądował na suficie a on na mnie. - Zejdź ze mnie ! Jesteś gruby !
-Hahaha ale ci dogadała ! - odezwał się Stark.
-Powinienem częściej cie prowokować do używania tych 2 mocy.- powiedział niczym nie urażony , pewny siebie szatyn z uśmiechem na ustach. W tym momencie zadzwonił alarm.- To za 2 godziny ćwiczymy znowu ! Pamiętaj !.- wszyscy wyszli a ja jedyna zostałam. Wpadłam na pomysł.
-J.A.R.V.I.S ?
-Tak słucham panienko Barton? - odezwał się elektroniczny głos.
-Macie pianino? Jeśli tak  to gdzie jest?
-Pianino jest w bazie głównej, winda piętro 32. 
- Dziękuję, J.A.R.V.I.S!
- Proszę, uprzejmie panienko. 
Weszłam do windy, po chwili byłam w bazie głównej i zaczęłam grać ,,You're the reason"

*** Oczami Steve'a ***

Gdy wróciliśmy z misji, usłyszeliśmy fortepian i śpiew, dźwięk dochodził z bazy głównej. Nagle Barton się odezwał, kiedy Stark chciał tam wejść:
- Nie powinniśmy tam wchodzić. 
- A to niby czemu nie? - zapytał Tony z nutką ironii w głosie. - Posłuchamy tylko. Albo... J.A.R.V.I.S.!!!
- Tak, sir? 
- Nagraj tego kto śpiewa w salonie. 
- Tak, jest sir! A to śpiewa panienka Barton!
- Natasza, chodź ze mną. A wy - zwrócił się do nas. - zostańcie. 
- Dobra. - powiedział zrezygnowany miliarder. 



***


Tak więc jest 3 rozdział!
Łiii,wakacje pełną parą! Dzisiaj jadę na rowery wodne!
A jak wam wakacje mijają?
Dobra nie dręczę was.
Tak więc czekam na krytykę xD
Wasza Fran ;*

Wyjaśnienia z rozdziału:

- Vic jest agentką T.A.R.C.Z.A  tak samo jak Clint i Natasza. Ale jest tak dobra że jest już na stopniu 10 tak jak Fury, Colson, i Hill . ( wiem że to nie możliwe ale to moja fantazja :D)



środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 2

Kiedy wstałam z łóżka Sokuś* był gotowy i trzymał jak na niego przystało w ręce łuk.  Jeszcze tylko spięłam włosy w kucyk i wyszliśmy. Szliśmy przez różne korytarze wprost do Sali treningowej. Po drodze zauważyłam laboratorium tam to na 100 % kiedyś wstąpię. Gdy weszliśmy na sale treningową byli tam wszyscy (czt. Wdowa, Iron Man, Thor ) oprócz Banner’a  i Kapitana Ameryki.  Ten ostatni właśnie wszedł do pomieszczenia. Łucznik podszedł do nich. Ja chcąc robić w tył zwrot zostałam zauważona przez blaszaka. A już myślałam że mi się uda. Nie jak zwykle muszę zostać zauważoną .
-A gdzie ty się wybierasz? Myślałem że chciałaś poćwiczyć skoro masz kombinezon. Swoją drogą bardzo podobny do niej- wskazał kciukiem na Natasze- Chodź tu i się nie wstydź Vic! – na chwilkę skupiłam się na myślach Blondyna to Kapitan Ameryka, tylko jak ma na imię ? Zaraz zobaczymy.
-„ Jak się przedstawić Victorii? Cześć jestem Steve Rogers. Jestem super żołnierzem z czasów II wojny światowej. Zostałem odmrożony w waszych czasach! Nie to by był kretynizm jak u Starka.”- myślał Steve, a ja jak usłyszałam to o Starku padłam ze śmiechu na podłogę. Na szczęście na podłodze  były maty. A ja jak ta głupia zacytowałam Steve’a , pomiędzy napadami śmiechu.
-A to dobre ! – nikt nie wiedział o co chodzi jedynie mój brat zrozumiał że czytam czyjeś myśli dlatego się tak śmieję – „ Kretynizm jak u Starka” – blondyn spojrzał na mnie z niedowierzaniem. Clint próbując  mnie uspokoić wyjął strzałę i zgadnijcie w kogo wycelował ? W moją osobę !
Strzelił a ja jako iż jestem wygimnastykowana uniknęłam pocisku. Podeszłam do nich i powiedziałam- Przepraszam za mój niekontrolowany napad śmiechu. To się więcej nie powtórzy.- widząc że Steve chce się przedstawić powiedziałam - Clint daj łuk i strzały- ten posłusznie wykonał moją prośbę-  Dziękuje - Znalazłam tarczę strzelniczą i zaczekam do niej strzelać.
- Widzę konkurencje dla Bartona- powiedział Tony z tym jego irytującym uśmieszkiem.W tym momencie zadzwonił telefon mojego brata. Ten go odebrał.
-Tak słucham ?... Tak to ja ... Co nie , nie zgadzam się ... Nie ona nie może  ... Dobra - Braciszek skończył rozmawiać i spojrzał mi w oczy.-  „Dzwonił Fury i mówi że masz dołączyć do Avengers.”- powiedział w myślach żeby inni nie zauważyli.
-Że co ! ? Ja się do tego nie nadaje zapomnij i nie błagaj proszę - wszyscy się na nas patrzyli i słuchali naszej wymiany zdań.- Niech nie myśli że może sterować moim życiem co to to napewno nie.
-Wiem Tori ale taki rozkaz. Z rekrutować.- Powiedział Szatyn.
-Ja tam NIE MAM ZAMIARU tego słuchać.
-Vic posłuchaj...
***
Wróciłam ! A czy ja w ogóle odchodziłam ?


 Tak więc oto drugi rozdział. Chciałam was powiadomić że moja klawiatura na komputerze nie działa. Dlatego piszę kiedy mogę na komputerach innych ludzi z mojej rodziny. Co do tego to rozdziały mogą się pojawiać nie regularnie ;* Dlatego za błędy przepraszam i te ortograficzne, i te z rozdziałami dobra wiec komentujcie jak wam się podobało wiem troszkę krótki ale co tam ;D 
(raz się żyje nie ?)
Wasza Fran :*
Wytłumaczenia z rozdziału:

- Sokuś - Został tak nazwany w skrócie od "Sokole Oko" (z ang. Hawkeye)


środa, 22 lipca 2015

Rozdział 1

**Avengers tower**  *Narrator*

Wszyscy Avengers mieli zebranie w wieży. Prawie każdy już był tylko Bartona jak nie było tak niema. Zły na niego Iron Man nie wytrzymał i jak zwykle coś palnął. 
- Ile można czekać ! Było powiedziane " Pilne Zebranie". A tego niema. Jak go dorwę to...-nie dokończył bo w tym momencie do pomieszczenia wparował nie kto inny jak Barton.- O znalazła się zguba. - Powiedział ironicznie Anthony Stark. Barton puścił tę uwagę mimo uszu. 
-Przepraszam za spóźnienie. Musiałem odebrać kogoś z lotniska. - Wszedł do pomieszczenia ukazując dziewczynę o miodowych włosach. Natasza gdy tylko zobaczyła dziewczynę uśmiechnięta podeszła do niej. 
-Miło cię znów zobaczyć.- Powiedziała jej na ucho. Dziewczyna natychmiast się uśmiechnęła .
-Clint a kim jest ta dziewczyna? - Zapytał Tony. Po czym popatrzył na dziewczynę.
-To jest Victoria Barton. - Stark myśląc że to jego żona powiedział.
-To ty masz żonę?! Od kiedy?- Victoria popatrzyła na Clinta i na Tasze porozumiewawczo po czym cała trójka jak na znak zaczęła się śmiać. Reszta Avengers  popatrzyła na nich jak na wariatów.
Gdy genialna trójeczka* się opanowała głos zabrała Czarna Wdowa.
-Oni nie są razem, to jego siostra.-  Spojrzała w stronę Kapitana który ledwo co powstrzymywał się od wybuchu śmiechu. Przez głupotę słów Starka . Jak to on się nazywa? A tak "Geniusz".
- To po co to zebranie ? - Zapytał Clint zmęczony całą rozmową.- Spokojne Vic nic nie palnie jest pod obserwacją.- Wszyscy oprócz Victorii i Natashy, popatrzyli na niego jak na wariata. Dziewczyny doskonale wiedziały dlaczego Tori musi mieć obserwacje. Z powodów jej mocy. Której nie lubiła wolała bardziej walczyć broniami białymi lub palnymi. Nie miało znaczenia jaką ważne że efektywną.- Dobra nie było tematu. - Powiedział już zrezygnowany Clint.
**Godzina później***  * Victoria*
Clint zaraz po tym jak zakończyło się zebranie mścicieli. Zaprowadził mnie do mojego pokoju. On miał pokój za ścianą a dodatkowo. Jego i mój pokój były połączone drzwiami. Ironia losu nie? Kiedy weszliśmy zauważyłam piękny pokój.

 -I to mój pokój? – Zapytałam nie wierząc. On na mnie spojrzał z rozbawieniem.
-Tak cały – ha ha ale śmieszne – A teraz się ubieraj bo idziemy na salę treningową.
-Dobra tylko wyjdź- powiedziałam a ten uczynił moją próbę. Na ćwiczenia ubrałam się w kombinezon który dawno temu dostałam od Nataszy. Oczywiście dostosowałam go naukowo do moich mocy.  Najlepsze było w nim to że się dopasowywał do ciała. Kiedy byłam gotowa usiadłam na łóżku czekając na Clinta. Jednocześnie rozmyślając o jednym z mścicieli , który wpadł mi w oko.
---
Witam was serdecznie na moim blogu.
Jest to pierwszy wpis w mojej karierze.
Wiec potraktujcie mnie ulgowo. ;D.
Teraz coś o mnie. Mam na imię Franczeska ( naprawdę tak nie mam ale podoba mi się  to imię wgl. moja prababka tak miała na imię .) W tym roku idę do gimbazy. Jestem lepsza z Anglika niż z polskiego. xD Taka genialna Polka ze mnie.Więc to na razie tyle. Trzymajcie się  ciepło . I do następnego razu .
Pozdrawiam Fran ;*
Wytłumaczenia z rozdziału:
 
*Genialna Trójeczka-Tak się nazwali dawno temu .(Vic,Clint i Natasha)